Pokazywanie postów oznaczonych etykietą masa solna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą masa solna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 października 2015

Kto mi ukradł pół roku?!!

ejże.. gdzie się podziały te wszystkie posty, które miałam gotowe w głowie? Przecież już nawet zdjęcia mam od miesięcy "obrobione"! No prawda, miałam pracowite twórczo wakacje, ale to taka dziedzina twórczości, która nie zainteresuje tu raczej nikogo.
 Ale wcześniej miałam przecież wielkie blogowe plany i całkiem sporo rękodzieł do pokazania.. nalepiłam się solnych aniołków, z Julką wycinałyśmy i ozdabiałyśmy solne kształty, a nawet udało nam się wspólnie stworzyć solną płaskorzeźbę Twillight Sparkle! (niestety, nieodporną na kontakt z podłogą).
Do tego przecież uszyłam takie ładne laleczki, które dziewczynki dostały pod choinkę i wreszcie przygotowałam ich zdjęcia..
No i jeszcze naszyłam się filcowych broszek w kształcie warzyw dla Trzylatków (gdy 1/3 była gotowa rodzice zauważyli, że przecież będzie afera i muszą być jednakowe, więc ostatecznie 22 marchewki).
A! i jeszcze przemalowałam lalkom buzie. Tak mnie do tego trzęsło, że poszłam do pepco, kupiłam w przecenie za 6zł pseudobarbie i teraz jest to Julki najulubieńsza z barbiów (dostały od cioci w międzyczasie takie prawdziwe). Czad, co nie? :) ale te zdjęcia jeszcze nie gotowe.
Uszyłam też 2 sukienki dla Julki, w tym jedną własnoręcznie malowałam pastelami do tkanin w motyle.Naszyłam też trochę barbiowych ubranek, może też im zrobić sesję..?
A dokładnie wczoraj, natchnięta przez sąsiadkę Jareckiej, zainspirowana  La Lilu, skomponowałam filcowe kwiaty do włosów. Lubię filc :)

no to co by tu najpierw..?


A tu jedna ze wspomnianych niegdyś ślubnych parek, których zdjęcia przepadły wraz z wirusem na karcie sd.. na szczęście odwiedzam czasem Ewelkę, a ona łaskawie eksponuje te moje wypociny w przedpokoju, to se pstrykłam i wrzucam, a co! 



I tyle na dziś :)

wtorek, 4 lutego 2014

Nadrabiam vol.2 (Anioł)

Wspominałam poprzednio, że zachowały się dwa aniołki z zabaw (a raczej rzucanych mi wyzwań) z masą solną. Oto pierwszy z nich. Już dawno miałam ochotę wydłubać twarz 3D i tak mi to wyszło:



W trakcie pracy uznałam, że ten anioł ma jakiś taki ciążowy charakter,więc złapał się za wystający brzuszek i dostał misję: "Będziesz wspierał Mamę i Synka, którzy bardzo potrzebują teraz anielskiej opieki". Po wyjęciu z pieca stwierdziłam zapadnięcie brzuszka oraz urok, którego nie trza psuć. Pozostał więc taki sote. Pilnuje mojej Przyjaciółki i jej Brzuszka :)

poniedziałek, 3 lutego 2014

Nadrabiam.. vol.1

Ja wiem, że późno, że już dawno wszyscy zapomnieli, ale skoro wreszcie zgrałam zdjęcia i nawet poddałam je pewnej obróbce, to pokazuję.

Na Dzień Babci i Dzień Dziadka zrobiłyśmy z Julką, przy głośnym dopingu Ani, masosolne duperele. Choć nie, nie tylko dopingu, Ania też przyłożyła do tego swoją rękę :)
Córka moja starsza podłapała bakcyla i od tamtej pory codziennie musimy zrobić mase. Na szczęście już drugiego dnia poszłam po rozum do głowy i, miast utrwalać wiekopomne dzieła potomkini, większość zagniatałam z powrotem i do worka (a potem do słoika - racjonalizatorski pomysł mojej córki!). Najpierw było ja chce robić kształty, czyli odbijać w masie foremki do ciastek. Ale wkrótce zmieniło się na zrobiś mi aniołka taaak?, z czego zachowały się dwa. Potem Julka rozwinęła swą inwencję i weszłyśmy w stadium mamo ja chce sowe!. Sowy zrobiłam w sumie dwie, śliczne!. Powędrowały na kaloryfer, skąd niestety szybko spadły. Tzn nie spadły, zostały zdarte. Zniszczone. Na śmierć.
Od tamtej pory każdy kolejny ślimak/aniołek/dinozaur (bo inwencja Julki stale się rozwija) ląduje z powrotem w słoju, bo po co mam cierpieć ;)
.. a sowę to ja sobie jeszcze zrobię, tylko po kryjomu ;>

Poniżej efekty naszej współpracy:
dla Babci aniołek - ja nadałam kształt i kolor a Julka fakturę i teksturę.


Niestety przy wręczaniu Ani się upuściło torebeczkę , a że docisk to Julka ma niezły, w newralgicznych punktach się rozczłonkował.. Poratował nas klej na gorąco, i to dwukrotnie, bo nazajutrz Julia testowała wytrzymałość nowego łączenia i nie zdał.

A dla Dziadka taka pamiątka:


Julka rokuje na fankę StarTreka ;) ...albo hip hopu :O 

A to to wygląda jak drewienko - zadumał się Dziadek..

A już wkrótce reminiscencja jeszcze wcześniejszych świąt - muszę się pochwalić co uszyłam dziecku na Gwiazdkę ;)

środa, 17 kwietnia 2013

Anioł dla Nikolki i resztkowy gostek :)

W Poniedziałek Wielkanocny odbył się Chrzest Św. Nikoli - córeczki mojej kuzynki. Co prawda nie mogłam w nim uczestniczyć, ale przekazałam przez rodziców masosolnego aniołka:


Aniołek ma ok 15 cm wysokości, nieco mi się przyjarał ale przez to cieniowanie na skrzydłach wyszło fenomenalnie :) Zdjęcia tego nie oddają, ale mienią się cudownie :) Aby podkreślić ten efekt pomalowałam je kilkoma kolorami cieni i błyszczyków do ust ;) Imię napisałam konturówką do szkła, cyrkonie gdzieniegdzie i odwałkowany motyw z koronki na sukience. Ponoć się podobał.

A z resztek masy powstał jeszcze taki gościu:


Drobny taki, w garści się mieści. Oczywiście zaprosiłam go do wielkanocnego koszyczka :)

Żeby nie było, że się obijam, mam jeszcze coś do pokazania w zanadrzu, ale to potem..

piątek, 7 września 2012

Aniołki pamiątkowe

W zeszłą sobotę urządzałyśmy koleżance wieczór panieński. Z tej okazji zrobiłam dla każdej uczestniczki pamiątkowe aniołki z masy solnej.




a tak prezentowały się po wyjęciu z piekarnika i przed malowaniem:


Jak widać z ilości aniołków, była to raczej kameralna impreza, przynajmniej z założenia ;) Były balony, zabawy z nagrodami, pyszne żarcie i trochę alkoholu, który dziewczyny zabrały do domu, bo świetnie bawiłyśmy się bez tego. Aha, i te podchody w podziemnym garażu o północy też wynikły na trzeźwo, choć sąsiedzi mogli pomyśleć inaczej ;) Po prostu udana impreza! A co najważniejsze, przyszła Panna Młoda była naprawdę z niej zadowolona :)

P.S. Tak, biżuteria z poprzedniego postu jest właśnie dla niej :)

sobota, 30 czerwca 2012

Ciii.. Aniołki śpią!

Zainspirowana tym kursem na Drzemiące Anioły autorstwa już wspominanej Pani Moniki Madejek, ruszyłam z produkcją ;)
Pierwszy powstał "przy okazji", z resztek masy. Wyszedł nie za wielki, ok 15cm, robiony z pamięci, pod wpływem impulsu, więc proporcje ma co najmniej różne od oryginału ;)
Motywy kwiatowe (wszystkie) podpatrzyłam na Szablonerii.


Następny już większy, ok 22cm powstał z przeznaczeniem na prezent imieninowy dla znajomej mojej Mamy. "Od siebie" dodałam dodatkowe "piórko" ;)
 Złote przetarcia to kremowy złoty cień do powiek..

..a złote akcenty na motywie to konturówka do szkła.

..i w stanie surowym

Po jakimś czasie koleżanka poprosiła mnie o Aniołki dla swojej Mamy i Babci, również w drzemiącym stylu:
 ..ten strzeże snu Mamy

..ten strzeże spokoju Babci

..a tu jeszcze razem. 
Wysokość ok 18 cm, w przeciwieństwie do poprzednich, te się błyszczą lakierem akrylowym (poprzednie utrwalałam lakierem do włosów :P)

A na koniec mój najpierwszy drzemiący Aniołek, zaraz po swoim chrzcie, prawie rok temu..
.. jakby nie patrzeć, to też moje dzieło :) i jest się czym chwalić!

środa, 13 czerwca 2012

więcej posolonych

Kontynuuję wątek masosolny, bo chciałam przedstawić resztę mojej słonej ekipy. Na rozgrzewkę wspomniane kotki - magnesy. Miałam je jeszcze pomalować, ale chyba nic z tego nie będzie. Kształty starałam się wykroić "z głowy", ale potem odkryłam, że musiałam się inspirować tym kotkiem :)

Do anielskiego grona dołączyły:



Oraz parka dla siostry i szwagra
wszystkie inspirowane aniołkami Smili, ale każdemu starałam się dać coś od siebie tylko.. nad własnym stylem jeszcze pracuję ;)
Niedawno zrobiłam jeszcze dwie ciut mniejsze parki na prezenty ślubne, wyszły naprawdę fajnie, ale.. podłączyłam aparat do zawirusowanego komputera i wszystkie zdjęcia przepadły :/ Pozostaje mieć nadzieję, że nowi właściciele się zlitują i dostanę od nich zdjęcia ;)
.. i jeszcze nie mogę się powstrzymać przed pokazaniem tych zdjęć: 



Aż żałuję, że je pomalowałam.. też tak macie? :)

poniedziałek, 11 czerwca 2012

masowo, solennie ;)

Teraz gwałtowny przeskok do następnej gałęzi moich zainteresowań - masy plastyczne. Jak na razie sama bawię się tylko w  masie solnej, inne tylko podziwiam. Mam jednak marzenie, żeby kiedyś zainwestować w zestaw do stworzenia figurki z masy polimerowej. Bardzo pociąga mnie rzeźbienie, dłubanie w masie i wydobywanie spod własnych dłoni wizerunku ludzkiej twarzy. Lata temu potrafiłam ukształtować tak  masę solną, może kiedyś ją odnajdę to się "pochwalę" ;) A może niedługo znów spróbuję z twarzą..
Póki co zaraziłam się robieniem masosolnych aniołków, ale w międzyczasie powstał też baranek a nawet małe płaskie kotki jako magnesy na lodówkę. Ale dziś pokażę moją anielską gromadkę:

Zaczęło się od pomysłu na prezent urodzinowy dla Mamy, luźno inspirowany kursami Pani Moniki Madejek znalezionymi na Cafeart. Jak się napatrzyłam na te cuda to aż mnie świerzbiło, żeby wsadzić łapy w masę, a że nie miałam żadnych farb posłużyłam się tym, co każda kobieta ma - cienie do powiek i konturówki ;)


Potem zachwyciłam się tymi, odnalazłam u rodziców akwarelki i oto efekt:

Pierwszy z nich jest dla mojej córci, drugi strzeże snów córeczki naszych przyjaciół.
A ten poniżej powstał z myślą o mojej utalentowanej szwagierce Kasi, która tworzy cuda ze szkła. Już na dobre rozgościł się w jej pracowni :) Tutaj można zobaczyć tylko wycinek tego, do czego Kasia jest zdolna, mam nadzieję, że znajdzie czas na prowadzenie swojego bloga, bo ma naprawdę dużo do pokazania.

Oho, Julka włączyła syrenę alarmową, reszta musi  zaczekać! ;)