...a jeszcze przed Bożym Narodzeniem uszyłam polarową chustkę na szyję. Miała być dla Ani, ale okazała się za szeroka na niemowlaka. Dostała ją więc Julka. Okazała się za szeroka również na niemaltrzylatka, ale i tak ją nosi.
Dla Ani skroiłam już nową, mniejszą, ze ścinków po tej pierwszej, wzorując się na fasonie Martyny, o tym tutaj. Oczywiście jeszcze jej nie pozszywałam, może w czerwcu...
Btw, uszyłam ją z czapki reklamowej pewnej czekolady z mleka fioletowych krów, więc i czapka jest fioletowa, a nie niebiesko-popielato-niewiadomojaka, jak twierdzą zdjęcia. Musiałam też przykryć biały napis na samym środku, zwłaszcza, że był do góry nogami. Szukając jakiejś fajnej aplikacji, w folderze z inspiracjami znalazłam zdjęcia karuzelki z filcowymi zwierzaczkami - miś podpasował mi idealnie figurą i słodkością, ale kolorystycznie już nie teges. No ale skoro to odzienie zimowe to i polarny bardziej pasuje od baribala, nie? Niestety nie mam linku do źródła, ale zaznaczam, że wzór nie mój. Wykrojony oczywiście z tej samej flanelowej pieluchy, z której jest lewa strona chustki, a która została mi jeszcze po tej owcy.
A skoro o Świętach i szyjogrzejach mowa, to taki otulacz wydłubałam na palcach:
Dostał się mojej Mamie :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miś. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miś. Pokaż wszystkie posty
środa, 5 lutego 2014
czwartek, 25 kwietnia 2013
Miś dla dziecka i rodzica ;)
Przyjaciółka od tego kompletu urodziła miesiąc temu synka. Uszyłam dla Jasia małego misia (ok 15 cm wzrostu), ręcznie, oczka wyhaftowane, nosek naszyty (sztruks) i też "wyhaftowany", wypchany nylonowymi rajstopami, w tułowiu zwiniętymi w rulon, dzięki czemu jest bardzo sprężysty - i tu odkryłam nowe zastosowanie misia: idealnie leży w dorosłej dłoni, a ściskanie go świetnie odstresowuje sfrustrowanego rodzica. No, przydatny gadżet ;)
poniedziałek, 25 marca 2013
Duzi chłopcy - małe misie :)
Naszło mnie na mini misie.
Wiadomo, kobieta w ciąży, różne zachcianki. Tylko po co mi taki mały miś? O, już wiem! Uszczęśliwię siostrę breloczkiem do kluczy!
Początkowo miś miał być szydełkowy. I tu zgrzyt - toć ja nie szydełkująca. No ale co za problem w dobie internetu? Oszabrowałam mamę z szydła (z włóczki już wcześniej), uśpiwszy dziecię zasiadłam przed monitorem i .. uupa. Nie taka włóczka, albo szydło nie takie, albo ja po prostu nie teges.. Eee, nie mam cierpliwości do tego, wezmę i uszyję!
Pierwsze podejście - pomniejszony wykrój misia tildowego, ze zmodyfikowanymi uszami. Wyszedł bardziej Plastuś, niż miś. Proporcje też mi nie pasują, poza tym jest za duży - 10,5 cm, ale to dopiero prototyp.. no i jakiś tam urok swój nawet ma ;)
Drugie podejscie - gdy snieżyca unieruchomiła mnie z dzieckiem u rodziców z pamięci odtworzyłam widzialny gdzieś w sieci szablon na małego misia. W materiałach mamy znalazłam fajną niebieską krateczkę, z włosów podarowanego jej niegdyś tildowego aniołka ukradłam wstążkę, a w dawnym biurku siostry znalazłam zdekompletowany brelok - kółko z karabińczykiem. Za wypełnienie posłużyły mi stare, pocięte nylonowe rajstopy, których mama nie wyrzuca, tylko pierze i odkłada odkąd sama wpadła na to, że mogę ich użyć w tym celu ;) Rajstopami wypycha się równie fajnie jak watoliną, zwłaszcza fajnie "rzeźbi" się misiowe policzki. Ośmiocentymetrowy efekt końcowy skradł moje serce.. Krzywy, ale uroczy :) Jednak na prezent dla siostry nadal się nie nadawał. Pokazałam mężowi i teraz zdobi mu kluczyki samochodowe :]
Podejście trzecie - tym razem zielona krateczka, materiał pozyskany od przyjaciółki, która obdarowała mnie nieużywaną garderobą w celach recyklingowych. Trochę sztywniejszy od niebieskiej, mniej podatny na wypychanie polików ;) Szablon tułowia z głową tworzyłam od nowa, bo tamten córcia zapodziała. Miś wyszedł ciut drobniejszy. Uszka w ogóle bez szablonu, bez rysowania na materiale, bo to prosty kształt, a różnice niwelują się przy przyszywaniu do łebka. Akcentem jest naszyte serduszko wycięte ze wstążeczki. Nie zachwycił mnie tak, jak niebieski, kryterium prezentu dla siostry nie spełnił, więc wisi u moich kluczy.
Podejście czwarte - kiedy? nie wiem, bo teraz zajmują mnie kurczaki ;) Ale niebawem, bo przecież nadal nie mam tego docelowego, dla siostry! Poza tym kolega zapragnął takiego jak pierwszy w fasonie drugiego ;)
Tak, tak, dorośli faceci lubią misie! :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)





