Z t-shirtów siostry wymodziłam moim dziewczynom wiosenno - letnie spódniczki. A żeby nie były nudne, powyszywałam im obrazki inspirowane naturą.
Obrazki improwizowane, szkicowane na kolanie, bezpośrednio na materiale w przypadku różowej, lub bardziej przemyślane w przypadku niebieskiej.
Kolory nici dobierałam ad hoc - normalnie jazda bez trzymanki (no co, w życiu statecznej matrony to prawdziwe szaleństwo!)
Dzieciom się podoba, a Wam? :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 26 kwietnia 2016
wtorek, 10 marca 2015
kolejny hippokamp
Koniki morskie to moje ulubione zwierzęta, mówiłam już?
Anyway, Zuzia kazała mi coś opublikować, a te zdjęcia było najłatwiej i najszybciej przygotować.
Historia tego projektu jest banalna - przypadkiem (chyba przez pinterest) trafiłam na sklep http://alabamachanin.com, a tam na tego typu rzeczy, zachwyciłam się, przeraziłam (cenami), powiedziałam "pffff! żadna filozofia", podumałam i zrobiłam.
Nad wyborem motywu wcale długo nie myślałam, pławikonik wydał mi się odpowiedni ze względu na "żeberka". Wyrysowałam na kartce, wycięłam, odrysowałam mydełkiem na koszulce i ręcznie "haftowałam", na koniec wycinając dziury.
Mam w planach zrobić jeszcze motyla. Akurat mam dwie gładkie koszulki, które mają podwójną warstwę materiału na przodzie, co prawda w jednym odcieniu, ale na początek ujdzie. Konik wylądował na brązowej i obszyty jest turkusową nitką. Motyl będzie zielony na fuksjowym tle. Będzie.. kiedyś.. ;)
Nie wyszło jakoś super-równo, ale noszę.
Aha, to było jakieś rok temu..
Anyway, Zuzia kazała mi coś opublikować, a te zdjęcia było najłatwiej i najszybciej przygotować.
Historia tego projektu jest banalna - przypadkiem (chyba przez pinterest) trafiłam na sklep http://alabamachanin.com, a tam na tego typu rzeczy, zachwyciłam się, przeraziłam (cenami), powiedziałam "pffff! żadna filozofia", podumałam i zrobiłam.
Nad wyborem motywu wcale długo nie myślałam, pławikonik wydał mi się odpowiedni ze względu na "żeberka". Wyrysowałam na kartce, wycięłam, odrysowałam mydełkiem na koszulce i ręcznie "haftowałam", na koniec wycinając dziury.
Mam w planach zrobić jeszcze motyla. Akurat mam dwie gładkie koszulki, które mają podwójną warstwę materiału na przodzie, co prawda w jednym odcieniu, ale na początek ujdzie. Konik wylądował na brązowej i obszyty jest turkusową nitką. Motyl będzie zielony na fuksjowym tle. Będzie.. kiedyś.. ;)
Nie wyszło jakoś super-równo, ale noszę.
czwartek, 26 września 2013
O Żonie, co wredną babą była.
Pewnego razu Zapracowany Mąż poprosił uprzejmie swą Małżonkę o naszycie łatki na spodniach. Niefortunnie kapnął mu klej i plamkę pozostawiwszy, szpecił odzież okrutnie godząc we wrażliwy zmysł estetyczny. Wszak spodnie były czarne, a plamka - biała. Zatroskana Małżonka polecenie prośbę do wiadomości przyjęła i po pewnych, nie wartych wzmianki perypetiach, szpetotę zasłoniła. A, że z natury wredną była, korzystając z okazji, że zarówno Mąż, jak i Dziecięcia, już dawno smacznie spali i nikt na łokciu jej nie wisiał, ni przez ramię nie spozierał, postanowiła łatki nudno gładkiej nie zostawiać, ale psikusa Mężowi sprawić. Łatkę nitką przyozdobiła, spodnie złożyła, do szafy schowała, po czym wyjęła, sfotografowała, ponownie złożyła i schowała. Ciekawość, kiedyż ów się zorientuje..
Subskrybuj:
Posty (Atom)


