środa, 14 października 2015

Króliki mi się mnożą

co by tu dzisiaj...
aha, może króliki. Zapomniałam wymienić wczoraj zabawek zrobionych dla dzieci przyjaciół i kuzynki.

Z cyklu " w jedno popołudnie (plus noc, bo jutro trza oddać)".

Dla Oli, pięcioletniej córeczki mojej kuzynki (powstała w lipcu):




Na pierwsze urodziny Sebastianka (powstał w kwietniu):




I na koniec królik sensoryczny, który powstawał ponad rok! Najpierw zgubiłam ucho, potem coś tam, coś tam.. ostatecznie tak się z  nim namęczyłam, ze nigdy więcej!! Narysowałam go "z głowy", ale widać silną inspirację Humorkami-Stworkami. W uszach ma szeleszczącą folię, w łapkach twarde silikonowe kulki, w brzuchu grzechotkę. Powędrował do malutkiej Sary: 


Te piękne kolory w tle to dzieła mojej Julci :)

wtorek, 13 października 2015

Kto mi ukradł pół roku?!!

ejże.. gdzie się podziały te wszystkie posty, które miałam gotowe w głowie? Przecież już nawet zdjęcia mam od miesięcy "obrobione"! No prawda, miałam pracowite twórczo wakacje, ale to taka dziedzina twórczości, która nie zainteresuje tu raczej nikogo.
 Ale wcześniej miałam przecież wielkie blogowe plany i całkiem sporo rękodzieł do pokazania.. nalepiłam się solnych aniołków, z Julką wycinałyśmy i ozdabiałyśmy solne kształty, a nawet udało nam się wspólnie stworzyć solną płaskorzeźbę Twillight Sparkle! (niestety, nieodporną na kontakt z podłogą).
Do tego przecież uszyłam takie ładne laleczki, które dziewczynki dostały pod choinkę i wreszcie przygotowałam ich zdjęcia..
No i jeszcze naszyłam się filcowych broszek w kształcie warzyw dla Trzylatków (gdy 1/3 była gotowa rodzice zauważyli, że przecież będzie afera i muszą być jednakowe, więc ostatecznie 22 marchewki).
A! i jeszcze przemalowałam lalkom buzie. Tak mnie do tego trzęsło, że poszłam do pepco, kupiłam w przecenie za 6zł pseudobarbie i teraz jest to Julki najulubieńsza z barbiów (dostały od cioci w międzyczasie takie prawdziwe). Czad, co nie? :) ale te zdjęcia jeszcze nie gotowe.
Uszyłam też 2 sukienki dla Julki, w tym jedną własnoręcznie malowałam pastelami do tkanin w motyle.Naszyłam też trochę barbiowych ubranek, może też im zrobić sesję..?
A dokładnie wczoraj, natchnięta przez sąsiadkę Jareckiej, zainspirowana  La Lilu, skomponowałam filcowe kwiaty do włosów. Lubię filc :)

no to co by tu najpierw..?


A tu jedna ze wspomnianych niegdyś ślubnych parek, których zdjęcia przepadły wraz z wirusem na karcie sd.. na szczęście odwiedzam czasem Ewelkę, a ona łaskawie eksponuje te moje wypociny w przedpokoju, to se pstrykłam i wrzucam, a co! 



I tyle na dziś :)

czwartek, 16 kwietnia 2015

Wianek - edycja bieżącowiosenna i zeszłozimowa :)

Tak się obecnie prezentuje mój wianek na drzwiach wejściowych.


Drewniane motylki z marketu za 2,50 i modelinowa "wiosenka" :) 
Miałam ogromną ochotę ulepić z modeliny laleczkę i tak mi zaświtało, że Tildy to jeszcze w tej technice nie widziałam [na pewno już gdzieś są, kto wie gdzie to niech mnie oświeci ;) ]. Wymieszałam to co miałam (marketowa modelina Koma-plast, to samo opakowanie, co Pinkie Pie), żeby pozyskać kolor ciałopodobny i jakikolwiek inny nadający się i wystarczający na sukienkę i wyszło mi tak jak wyszło. 
Dla jej własnego bezpieczeństwa chciałam ją wyeksponować w jakimś trudnodostępnym miejscu.. padło na wianek, wisi poza zasięgiem małych łapek siejących zniszczenie.. jeszcze..

A ponieważ zrobiłam ją jeszcze w zimie, wianek zaprezentował się tak: 


No co? czerwony to tez kolor kojarzący się z zimą, nie? ;)

wtorek, 14 kwietnia 2015

Fluttershy

Modelinowa Fluttershy dla Julci.
Modelina fluorescencyjna i niby zapachowa (bez przesady, po prostu nie śmierdzi plastikiem) z osiedlowego sklepiku. Kolory fajne, ale jakość fatalna; nogi i uszy odpadają, grzywa już połamana. Niestety nie chce się za dobrze skleić.
A miał być taki fajny wisiorek.. ;)



Rozmiar zbliżony do Pinkie Pie, wzorowana oczywiście na dziele Ewy (link do filmu na YT).

wtorek, 10 marca 2015

kolejny hippokamp

Koniki morskie to moje ulubione zwierzęta, mówiłam już?
Anyway, Zuzia kazała mi coś opublikować, a te zdjęcia było najłatwiej i najszybciej przygotować.
Historia tego projektu jest banalna - przypadkiem (chyba przez pinterest) trafiłam na sklep http://alabamachanin.com, a tam na  tego typu rzeczy,  zachwyciłam się, przeraziłam (cenami), powiedziałam "pffff! żadna filozofia", podumałam i zrobiłam.
Nad wyborem motywu wcale długo nie myślałam, pławikonik wydał mi się odpowiedni ze względu na "żeberka". Wyrysowałam na kartce, wycięłam, odrysowałam mydełkiem na koszulce i ręcznie "haftowałam", na koniec wycinając dziury.
 Mam w planach zrobić jeszcze motyla. Akurat mam dwie gładkie koszulki, które mają podwójną warstwę materiału na przodzie, co prawda w jednym odcieniu, ale na początek ujdzie. Konik wylądował na brązowej i obszyty jest turkusową nitką. Motyl będzie zielony na fuksjowym tle. Będzie.. kiedyś.. ;)
Nie wyszło jakoś super-równo, ale noszę.


Aha, to było jakieś rok temu..



wtorek, 3 lutego 2015

Karnawał 2015

Bal karnawałowy za nami. Julia zachwycona. Zadanie wykonane. Uff..
Pomysł na przebranie pojawił się natychmiast na wieść o balu, czyi jeszcze w listopadzie.. Po prostu już wcześniej trafiłam na kostiumy BloomsNbugs na etsy i przepadłam :)
Mój co prawda nie wygląda identycznie, ani tez nie kosztował mnie 133 zł (plus przesyłka), ale inspiracja jest widoczna. Uważam zresztą, że pomysł ze spódniczką tutu jako bazą dla kostiumów różnych bajkowych postaci jest po prostu świetny, brawa dla autorki! Na jej blogu  jest nawet instrukcja jak zrobić taki strój :)

A tak się prezentuje moja interpretacja przebrania Pinkie Pie:
- spódniczka ze znaczkiem i ogonem
- opaska z grzywą i uszkami
- filcowa broszka Pinkie Pie -taki "identyfikator" :)
- różowa bluzka i rajstopki wygrzebane z szafy, obuwie standardowe ;)





I na właścicielce:


środa, 28 stycznia 2015

Wszędzie Pinkie Pie!

...A prezentem urodzinowym dla Julci w tym roku będzie... modelinowa Pinkie Pie :)
Wykonałam ją z najtańszej modeliny z supermarketu wg tego tutoriala Ewy.  To, że trafiłam na filmy Ewy to dla mnie super sprawa i potężny zastrzyk weny. Znowu chce mi się chcieć!

Pamiętacie stare dobre "Domowe Przedszkole" i Panią Kredkę? Pojawiały się często właśnie takie modelinowe lepianki i przyznam się teraz, że będąc już w wieku dawno nieprzedszkolnym, jeśli tylko byłam rano w domu, oglądałam "DP" tylko po to, by zobaczyć, czy będzie modelina :) Kiedyś próbowałam znaleźć w sieci te fragmenty starszych odcinków, ale bez skutku. Na TVP VOD można obejrzeć nowsze produkcje, ale już bez tego fajnego kącika. Za to niedawno zobaczyłam przypadkiem na TVP ABC właśnie takie lepienie modelinowej żyrafki. A potem trafiłam na You Tube na kanał Ewy i okazało się, że to właśnie to! Ponadto lepienie Ewy można obejrzeć w programie dla dzieci "Miś i Margolcia", dostępnym też na TVP VOD.

Ale wracając do tematu, moja Pinkie jest wisiorkiem. Rozmiar podyktowany został zasobnością  w różową modelinę. Grzywa i ogon to już mieszanka kolorów, fuksja to to nie jest, ale można podciągnąć pod "ciemny róż"... ;)




Jak łatwo się domyślić, moja niespełna czterolatka przechodzi fazę My Little Pony. Może Pinkie Pie nie jest akurat jej najulubieńszym kucykiem, ale chyba najłatwiejszym do zrobienia - w dowolnej technice. Dlatego padło na nią. Również w kwestii wyboru przebrania na przedszkolny bal karnawałowy.. ale to następnym razem. 

Poniżej tylko mała zajawka, dodatek do naszego kostiumu, filcowa broszka:





wtorek, 27 stycznia 2015

Baletnica

Ha!
W poprzednim poście zapowiedziałam prezentację właściwego prezentu urodzinowego Julki. Z naiwną nadzieją, że nastąpi to niebawem.. Za dwa miesiące Julka ma kolejne urodziny. I wiecie co, w następnym poście będzie prezent na te nadchodzące właśnie. Nie dlatego, że znowu zapowiada się długa przerwa. Po prostu, jest już gotowy ;)

Ale najpierw zaległy:


środa, 9 lipca 2014

Korona dla Jubilatki

Ale mam zaległości..! :P Co się będę tłumaczyć, wszyscy wiedzą jak jest ;) Właśnie zobaczyłam datę ostatniego posta i to mnie zmobilizowało. Po sprawdzeniu dysku okazało się, że mam nawet gotowe zdjęcia, no to siup:
Na trzecie urodziny mojej Julci przygotowałam m.in. koronę (oryginalne że hej!).  Te urodziny były pod koniec marca..



..ale korona nadal w użyciu, znaczy, że się podoba :)
Następnym razem pokażę prezent "właściwy". Mam nadzieję, że niedługo :)

piątek, 2 maja 2014

Myszki dwie

Mniej więcej w czasie, gdy publikowałam poprzedni post, powstały czapeczki na sezon wiosna/jesień.
Taa, wiem.. mam taki poślizg w blogowaniu, zarówno czynnym, jak  i biernym, że uzbierało mi się niemal 800 nieprzeczytanych postów.. :0
Geneza:
Spacer. Julka w berecie (na zimową czapę uszatkę już za ciepło), uszy wciąż na wierzchu, a jak  nie uszy to czoło i odsłonięte zatoki. Każda matka ma jakiegoś fioła, ja mam na punkcie uszu i zatok właśnie. Trybi-trybi "to może samej uszyć.." trybu-trybu "taka nie za ciepłą, ale na uszy i głęboko na czoło.." tryb-tryb-tryb "jak Myszka Minnie nie przymierzając. No kurcze, uszy przecież też można!"
Jeszcze tego samego dnia los czarnych ciążowych legginsów został przesądzony. Następnego zaś prototyp okazał się za ciasny na trzylatkę i dostał się w spadku młodszej siostrze. Zatem przesądził się los czarnego T-shirtu, z którego akurat wyrosłam :) Przy okazji olśniło mnie, że kiedyś koleżanka obdarowała mnie  w celach recyclingowych czerwoną piżamą w kropki - ideolo! Szyjąc drugi egzemplarz dopracowałam ten dziubek na środku, w pierwszej przy odszywaniu się zgubił..
Bardzo trudno o zdjęcia na modelach żywych, kto próbował, ten wie ;) W każdym razie przy poprawnym nałożeniu czapy, uszy stoją.
Na koniec nadmienię, że wszystkie babcie na dzielni się oglądają, a co śmielsze sąsiadki czynią sympatyczne uwagi. Właścicielkom też się podoba. Zwłaszcza Julia domaga się czapy nawet gdy pogoda nie wymaga, natomiast Ania wyjątkowo rzadko ją zrywa, w stosunku do innych czapek :> Ja zaś najbardziej jestem zadowolona z tego, że spełniają swoją funkcję i nie muszę co chwila czapek dzieciom poprawiać.
Uszyte na maszynie, ręczne wykończenie uszu (pikowanie?), pomysł i projekt mój, inspirowany postacią z popularnej kreskówki :)

Pozuje tylko jedna i ta sama myszka. Druga na zdjęciach wychodzi rozmyta ;)
EDIT: Dla tych, co lubią te klimaty - patrzcie, co ta Martyna znowu wymyśliła! klik :)))