Ja też już tęsknie do wiosny.
Przeglądając uważniej "Tilda Paske" natchnęło mnie - muszę to uszyć! Pokombinowałam trochę z rozmiarem, bo wypełnienie się kończy, i wyrobiłam się w sam raz. Biały materiał to stara flanelowa pielucha - oczywiście nieużywana ;) jeszcze z "mojej" wyprawki. Różowy filc to szmatka do kurzu - nowa :)
Całość uszyta ręcznie w jedno popołudnie i wieczór.
Przygotowując wykrój stałam przed dylematem: dla kogo ta owieczka? Wykańczając robotę dedykowałam ją mojej młodszej, mającej się dopiero narodzić córeczce. Ale gdy ok północy owieczka była gotowa, starsza córcia właśnie się przebudziła. Ujrzawszy pochwyciła i nie wypuściła z rączek aż do rana, a po przebudzeniu pierwszą rzeczą było namierzenie zabłąkanej owieczki i wciągnięcie jej z powrotem do łóżka. Chyba muszę uszyć drugą :)
Edit: Skorzystałam z zaproszenia i zgłosiłam owieczkę tu:
