piątek, 28 czerwca 2013

Tunika z tetry - DIY


Ha! Znów użyłam materiału niezgodnie z przeznaczeniem. Tym razem to nie filcowe szmatki, ale pieluchy tetrowe :)
Pomysł tym razem nie jest mój, ale mojej Mamy. Zadanie brzmiało: uszyć Julci luźną bluzkę z długim rękawem, wspomagającej ochronę przed owadami i słońcem na działce. Kiedy Mama zobaczyła takie drukowane tetry w Pepco (mogłabym zamieszkać w tym sklepie) nad jej głową zajarzyła się żaróweczka. Wybrałyśmy na początek dwie, Mama wytłumaczyła mi swoją wizję, ja przytaknęłam "Yes, I can!" i...ognia!

Tak robiłam. Jeśli komuś potrzebne, mogę dodać opis :)
Pierwsza (ze słonikami) wyszła troszkę węższa, dlatego drugą skroiłam szerzej żeby służyła dłużej. Wymaga za to doszycia troczków, ale to już w tzw. "międzyczasie".  Na modelce prezentują się tak:

Nim zdążyłam sięgnąć po aparat pierwsza tunika dostała nowych, truskawkopochodnych wzorków . Nic to, sprały się ;)
Córa zadowolona, bo wygodne, przewiewne i w ładne wzorki. Ja też zadowolona, bo to moje pierwsze szycie odzieży, i to dla tak ważnego odbiorcy! ;)


Edit: Ten post bierze udział w Link Party u Speckled Fawn:

środa, 22 maja 2013

Młoda para i.. depresja poporodowa?

11 maja nasza przyjaciółka brała ślub. Nie mogłam opuścić tej uroczystości, bo to ważna dla nas osoba, była zresztą moją druhną :) i żaden tam skomplikowany poród i boląca nadal d.. nie były wystarczającą wymówką! No dobra, darowaliśmy sobie wesele :P
Młodym, gdy przyszli z zaproszeniem, spodobał się króliczek mojej córci Julci (o ten tu właśnie), więc zapaliła mi się żaróweczka i plan taki powzięłam, aby w prezencie ślubnym, miast kwiatów czy wina, ślubną parkę im sprawić. Tak się zawzięłam, że choć nie zdążyłam przed porodem, to już po powrocie ze szpitala powolutku co dzień coś tam dłubałam.. aż na 4 godziny przed uroczystością wydłubałam ostatecznie! :) Ło takie ło:


Szablon zająca zapożyczyłam od Tatiany Conne. Niestety nie zmierzyłam ich, ale nie mają więcej jak 20 - 25 cm z uszami. Z pośpiechu zapomniałam też dodać im rumieńców. Wypchane szatkowanym nylonem ;) 

A teraz smuty. Sama jestem sobie winna, ale poskarżyć się i tak potrzebuję. Jakiś czas temu oddałam maszynę do serwisu i z pośpiechu nie wyjęłam z niej akcesoriów. Oczywiście wróciła bez nich. "A co tam" - pomyślałam - "oliwa i dwa śrubokręty, znajdzie się zastępstwo w razie konieczności!". A któregoś poranka dotarło do mnie: "Moje stopki!" Wszystkie moje stopki tam były.. najbardziej żal mi tej do dziurek na guziki, bo jej akurat zamierzałam używać. Niby taka pierdoła ale skutecznie mnie dobiła na cały dzień, tydzień, i kolejny.. Mąż mnie pociesza "nie martw się, niedługo będzie nas stać, odkupisz sobie" i zastanawia się na głos czy mnie nie dopadła depresja poporodowa. No ale z takiego błahego powodu? A może to właśnie ta kropla przelewająca czarę? Bo jednak bardziej boli, że on jest tak daleko.. że chciał przyjechać na weekend, a ekonomia nas znów pokonała.. że dzieci rosną, co dzień się zmieniają i uczą nowych rzeczy, a on tego nie może zobaczyć. Tylko czasem, jak jest jeszcze na tyle wcześnie, że nie śpią, spotyka je wirtualnie. Wirtualnie rozmawiamy i widzimy się codziennie, ale czasem to jest jeszcze trudniejsze. Komputer jakoś nie umie mnie objąć, kiedy tego potrzebuję..


piątek, 17 maja 2013

Uśmiech losu :)

Przede wszystkim dziś będę się chwalić. Znów wygrałam, tym razem w drodze losowania, Candy u Liny . Dziś dotarła do mnie ta wspaniała paczuszka, a w niej..


Przepiśnik i breloczek. Są takie piękne! Nie mogę przestać ich dotykać :)) Dziękuję Linko!

Poza tym pochwalę się wyróżnieniem od Kingi.


Dostałam je 2 tyg. temu, ale wiecie, zajęta byłam.. ;)
Dziś znalazłam kilka chwil, żeby zrealizować warunki tej zabawy, a więc: odpowiedzieć na 11 pytań, przekazać wyróżnienie 11 kolejnym osobom, których blogi mają nie więcej jak 200 obserwatorów i zadać im własne 11 pytań.

Najpierw pytania od Kingi:

1. Jaki jest Twój ulubiony kolor?  Zielony, najlepiej w połączeniu z fioletem.
2. Co lubisz robić w wolnym czasie? We wczym? ;) 
3. Czy masz rodzeństwo? Mam 2 starsze siostry, ale obie daleko. Jedna w Warszawie, druga w Niebie. 
4. Mieszkasz w domu czy w bloku? W bloku. Wychowałam się w bloku, ale i tak tęsknię za własnym domkiem z kawałkiem trawnika. Standard ;)
5. Lubisz spacerować? Lubię i mam po temu  świetną wymówkę. A właściwie dwie ;)
6. Jesteś duszą towarzystwa czy samotnikiem? Zależy od towarzystwa.
7. Jakie filmy lubisz oglądać? Komedie. Albo ciepłe i zabawne obyczaje. W filmach szukam rozrywki i odmóżdżenia.
8. Jakiej słuchasz muzyki? Rockowej. A jak jest mąż to też punkowej i wszystkich odmian metalu.
9. Czy oglądasz kreskówki? Tak. Tzn. lubię, ale obecnie nie mam czasu, choć znów, mam po temu dobrą wymówkę. Ale akurat wymówka tych moich nie ogląda :P
10. Czy masz jakiś znienawidzony przez siebie nawyk? Mam.. ale wstydzę się powiedzieć jaki.
11.  Co lubisz w ludziach? Uśmiech :)

Moje nominacje (wszyscy wiedzą, że nie jest to łatwe, bo każdy ze znanych mi blogów na takie wyróżnienie zasługuje, ale też nie każdy wyróżnienia przyjmuje) :


Pytania ode mnie:
1. Jaka jest Twoja ulubiona pora roku?
2. Jakiej nowej techniki chcesz się nauczyć?
3. A w jakiej czujesz się najlepsza?
4. Kiedy i jak zaczęła się Twoja przygoda z rękodziełem?
5. Bloga założyłaś, ponieważ....?
6. Twoje miejsce na Ziemi..?
7. Zawsze masz przy sobie?
8. Gdy byłaś nastolatką, czyj plakat wisiał nad Twoim łóżkiem?
9. Jakie zwierzę z Tobą mieszka?
10 Jakie zwierzę w Tobie mieszka? ;)
11. Jaki był Twój ulubiony przedmiot szkolny i czy pokrywa się z Twoim zawodem?

czwartek, 25 kwietnia 2013

Miś dla dziecka i rodzica ;)

Przyjaciółka od tego kompletu urodziła miesiąc temu synka. Uszyłam dla Jasia małego misia  (ok 15 cm wzrostu), ręcznie, oczka wyhaftowane, nosek naszyty (sztruks) i też "wyhaftowany", wypchany nylonowymi rajstopami, w tułowiu zwiniętymi w rulon, dzięki czemu jest bardzo sprężysty - i tu odkryłam nowe zastosowanie misia: idealnie leży w dorosłej dłoni, a ściskanie go świetnie odstresowuje sfrustrowanego rodzica. No, przydatny gadżet ;)


środa, 24 kwietnia 2013

W międzyczasie..

.. tak sobie szyłam:

ciżemki z filcowych ściereczek wg szablonu tildowego dostosowanego do rozmiaru stópki mojej modelki. Taki tam gadżecik ;)

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Niech mnie ktoś uszczypnie...

Jeszcze w to nie wierzę..
..jeszcze raz sprawdzę!
Kurczaczek, śni mi się? Nie.. nie śpię przecież jeszcze..
Mąż przeczytał i potwierdził..
No to chyba naprawdę o mnie chodzi?
Ale jak to? Tyle wspaniałych kobiet! Tyle genialnych zdań! I co, że niby moje..?
Niemożliwe, przecież nie ja.. ja mam szczęście w miłości, nie konkursach, nie można mieć wszystkiego!
... a może dzisiaj można..?

Proszę Państwa. W dniu 30-tych urodzin los postanowił mi zrekompensować ten stan rzeczy i uczynił mnie szczęśliwą wygraną w Konkursie z Sukienką u Maryś!!!!
JUUUPPIIIIIIIIII!!!!!

środa, 17 kwietnia 2013

Anioł dla Nikolki i resztkowy gostek :)

W Poniedziałek Wielkanocny odbył się Chrzest Św. Nikoli - córeczki mojej kuzynki. Co prawda nie mogłam w nim uczestniczyć, ale przekazałam przez rodziców masosolnego aniołka:


Aniołek ma ok 15 cm wysokości, nieco mi się przyjarał ale przez to cieniowanie na skrzydłach wyszło fenomenalnie :) Zdjęcia tego nie oddają, ale mienią się cudownie :) Aby podkreślić ten efekt pomalowałam je kilkoma kolorami cieni i błyszczyków do ust ;) Imię napisałam konturówką do szkła, cyrkonie gdzieniegdzie i odwałkowany motyw z koronki na sukience. Ponoć się podobał.

A z resztek masy powstał jeszcze taki gościu:


Drobny taki, w garści się mieści. Oczywiście zaprosiłam go do wielkanocnego koszyczka :)

Żeby nie było, że się obijam, mam jeszcze coś do pokazania w zanadrzu, ale to potem..

środa, 27 marca 2013

Wielkanocny wianek

Pamiętacie mój reniferowy wianek na drzwiach? Kilka dni temu zdjęłam wreszcie renia i czerwoną wstążeczkę (może teraz zima sobie pójdzie?), żeby zrobić miejsce tym dwóm dziubasom:


Teraz wianek prezentuje się tak:
 

Wisząc od grudnia nabrał nawet wielkanocnego kształtu ;)

Kurczaki powstały z tej inspiracji. U Joanki znajduje się link do tutoriala, ja dodałam od siebie sznurkowe nóżki (ale tylko u jednego) i nie rezygnowałam z ogonków. 

Tak wyglądał mój wykrój:

Materiał - filcowe ściereczki zakupione specjalnie w tym celu :)

poniedziałek, 25 marca 2013

Duzi chłopcy - małe misie :)

Naszło mnie na mini misie. 
Wiadomo, kobieta w ciąży, różne zachcianki. Tylko po co mi taki mały miś? O, już wiem! Uszczęśliwię siostrę breloczkiem do kluczy!

Początkowo miś miał być szydełkowy. I tu zgrzyt - toć ja nie szydełkująca. No ale co za problem w dobie internetu? Oszabrowałam mamę z szydła (z włóczki już wcześniej), uśpiwszy dziecię zasiadłam przed monitorem i .. uupa. Nie taka włóczka, albo szydło nie takie, albo ja po prostu nie teges.. Eee, nie mam cierpliwości do tego, wezmę i uszyję! 

Pierwsze podejście - pomniejszony wykrój misia tildowego, ze zmodyfikowanymi uszami. Wyszedł bardziej Plastuś, niż miś. Proporcje też mi nie pasują, poza tym jest za duży - 10,5 cm, ale to dopiero prototyp.. no i jakiś tam urok swój nawet ma ;)

Drugie podejscie - gdy snieżyca unieruchomiła mnie z dzieckiem u rodziców z pamięci odtworzyłam widzialny gdzieś w sieci szablon na małego misia. W materiałach mamy znalazłam fajną niebieską krateczkę, z włosów podarowanego jej niegdyś tildowego aniołka ukradłam wstążkę, a w dawnym biurku siostry znalazłam zdekompletowany brelok - kółko z karabińczykiem. Za wypełnienie posłużyły mi stare, pocięte nylonowe rajstopy, których mama nie wyrzuca, tylko pierze i odkłada odkąd sama wpadła na to, że mogę ich użyć w tym celu ;) Rajstopami wypycha się równie fajnie jak watoliną, zwłaszcza fajnie "rzeźbi" się misiowe policzki.  Ośmiocentymetrowy efekt końcowy skradł moje serce.. Krzywy, ale uroczy :) Jednak na prezent dla siostry nadal się nie nadawał. Pokazałam mężowi i teraz zdobi mu kluczyki samochodowe :]

Podejście trzecie - tym razem zielona krateczka, materiał pozyskany od przyjaciółki, która obdarowała mnie nieużywaną garderobą w celach recyklingowych. Trochę sztywniejszy od niebieskiej, mniej podatny na wypychanie polików ;) Szablon tułowia z głową tworzyłam od nowa, bo tamten córcia zapodziała. Miś wyszedł ciut drobniejszy. Uszka w ogóle bez szablonu, bez rysowania na materiale, bo to prosty kształt, a różnice niwelują się przy przyszywaniu do łebka. Akcentem jest naszyte serduszko wycięte ze wstążeczki. Nie zachwycił mnie tak, jak niebieski, kryterium prezentu dla siostry nie spełnił, więc wisi u moich kluczy. 

Podejście czwarte - kiedy? nie wiem, bo teraz zajmują mnie kurczaki ;) Ale niebawem, bo przecież nadal nie mam tego docelowego, dla siostry! Poza tym kolega zapragnął takiego jak pierwszy w fasonie drugiego ;)
Tak, tak, dorośli faceci lubią misie! :D




 A tu moja osobista prezenterka eksponuje misia do obiektywu, dając jednocześnie pogląd na misiowe wymiary :)