środa, 27 marca 2013

Wielkanocny wianek

Pamiętacie mój reniferowy wianek na drzwiach? Kilka dni temu zdjęłam wreszcie renia i czerwoną wstążeczkę (może teraz zima sobie pójdzie?), żeby zrobić miejsce tym dwóm dziubasom:


Teraz wianek prezentuje się tak:
 

Wisząc od grudnia nabrał nawet wielkanocnego kształtu ;)

Kurczaki powstały z tej inspiracji. U Joanki znajduje się link do tutoriala, ja dodałam od siebie sznurkowe nóżki (ale tylko u jednego) i nie rezygnowałam z ogonków. 

Tak wyglądał mój wykrój:

Materiał - filcowe ściereczki zakupione specjalnie w tym celu :)

poniedziałek, 25 marca 2013

Duzi chłopcy - małe misie :)

Naszło mnie na mini misie. 
Wiadomo, kobieta w ciąży, różne zachcianki. Tylko po co mi taki mały miś? O, już wiem! Uszczęśliwię siostrę breloczkiem do kluczy!

Początkowo miś miał być szydełkowy. I tu zgrzyt - toć ja nie szydełkująca. No ale co za problem w dobie internetu? Oszabrowałam mamę z szydła (z włóczki już wcześniej), uśpiwszy dziecię zasiadłam przed monitorem i .. uupa. Nie taka włóczka, albo szydło nie takie, albo ja po prostu nie teges.. Eee, nie mam cierpliwości do tego, wezmę i uszyję! 

Pierwsze podejście - pomniejszony wykrój misia tildowego, ze zmodyfikowanymi uszami. Wyszedł bardziej Plastuś, niż miś. Proporcje też mi nie pasują, poza tym jest za duży - 10,5 cm, ale to dopiero prototyp.. no i jakiś tam urok swój nawet ma ;)

Drugie podejscie - gdy snieżyca unieruchomiła mnie z dzieckiem u rodziców z pamięci odtworzyłam widzialny gdzieś w sieci szablon na małego misia. W materiałach mamy znalazłam fajną niebieską krateczkę, z włosów podarowanego jej niegdyś tildowego aniołka ukradłam wstążkę, a w dawnym biurku siostry znalazłam zdekompletowany brelok - kółko z karabińczykiem. Za wypełnienie posłużyły mi stare, pocięte nylonowe rajstopy, których mama nie wyrzuca, tylko pierze i odkłada odkąd sama wpadła na to, że mogę ich użyć w tym celu ;) Rajstopami wypycha się równie fajnie jak watoliną, zwłaszcza fajnie "rzeźbi" się misiowe policzki.  Ośmiocentymetrowy efekt końcowy skradł moje serce.. Krzywy, ale uroczy :) Jednak na prezent dla siostry nadal się nie nadawał. Pokazałam mężowi i teraz zdobi mu kluczyki samochodowe :]

Podejście trzecie - tym razem zielona krateczka, materiał pozyskany od przyjaciółki, która obdarowała mnie nieużywaną garderobą w celach recyklingowych. Trochę sztywniejszy od niebieskiej, mniej podatny na wypychanie polików ;) Szablon tułowia z głową tworzyłam od nowa, bo tamten córcia zapodziała. Miś wyszedł ciut drobniejszy. Uszka w ogóle bez szablonu, bez rysowania na materiale, bo to prosty kształt, a różnice niwelują się przy przyszywaniu do łebka. Akcentem jest naszyte serduszko wycięte ze wstążeczki. Nie zachwycił mnie tak, jak niebieski, kryterium prezentu dla siostry nie spełnił, więc wisi u moich kluczy. 

Podejście czwarte - kiedy? nie wiem, bo teraz zajmują mnie kurczaki ;) Ale niebawem, bo przecież nadal nie mam tego docelowego, dla siostry! Poza tym kolega zapragnął takiego jak pierwszy w fasonie drugiego ;)
Tak, tak, dorośli faceci lubią misie! :D




 A tu moja osobista prezenterka eksponuje misia do obiektywu, dając jednocześnie pogląd na misiowe wymiary :)

środa, 27 lutego 2013

Andziowe

Chwaliłam się już, że zrobiłam kilka kompletów biżuterii ślubnej dla moich przyjaciółek. Właśnie sobie przypomniałam, że jakiś czas temu dostałam zdjęcia od mojej długoletniej przyjaciółki Andzi. Ślub był w 2,5 roku temu, a zdjęcia biżuterii udało się cyknąć dopiero niedawno ze względów techniczno-sprzętowych ;)

Srebro i Svarowski crystal, wzór inspirowany kolczykami znalezionymi przez Andzię w internecie, zmodyfikowany przeze mnie.



poniedziałek, 18 lutego 2013

Nika odda owcę!

Jestem wielką fanką szyciowych tworów Niki, dlatego gdy tylko nadarzyła się okazja, ustawiłam się w kolejce po jej owieczkę. Właśnie, owieczkę! Uwielbiam te owieczki, zachwycają mnie najbardziej ze stojących zwierzątek, bardziej niż stojące króliki nawet. A jeszcze owieczka autorstwa Niki... jejku, chyba mi serce pęknie ze szczęścia jeśli uśmiechnie się do mnie tym razem los :)
klik w obrazek

sobota, 16 lutego 2013

serduchowe DIY

"Nie obchodzę walentynek. Z zasady. Przecież to chwyt marketingowców obliczony na skubanie naiwniaków, a ja się skubać nie dam, o!"
Śmieszne, co nie?  A jeszcze śmieszniejsze, że zasada ta ulega zawieszeniu na czas bycia w związku :)
...ale nie małżeńskim :P W małżeństwie jesteśmy poważni i odpowiedzialni i nie trwonimy krwawicy na bzdety, żadne tam karteczki kwiatuszki plastikowe serduszka. No dobra, ale co z czułością?
No przecież masz czułość na co dzień. Cmok na dzień dobry, cmok na do widzenia, cmok na "wróciłem daj żreć" i na dobranoc też cmok.  I za rączkę też się trzymamy jak gdzieś chodzimy czasem, nie? No po tylu latach to naprawdę.. Po co robić fanaberie bo akurat tego dnia świat oszalał i wszyscy mają się bombardować sercami.
Za nic mając głos rozsądku uknułam, że w tym roku poddam się! Zrobię mężowi walentynkę! Taką do bólu niepraktyczną :)
Wymyśliłam filcowe serduszko będące magnesem na lodówkę. Idealnie! Przywita go rano na lodówce, tam na pewno je zauważy! Rozczuli go i zapewni dobry humor na caaałyyy dzień! No, czyż nie piękna wizja? Ha! Wizja sobie a rzeczywistość sobie.. ZERO reakcji. Trza było nie drażnić chłopa poprzedniego wieczora. Na moje zaczepki odpowiedź "nie wiedziałem, że obchodzisz. dobra, jutro ci coś kupię." No, ale przecież nie o to chodzi, co nie?  Eh, proza życia.. :)




Pomyślałam sobie, że z tego serduszka można zrobić takie mini DIY, ale że pomyślałam już po zrobieniu, to nie będzie obrazkowe, tylko opisowe. Ogólna koncepcja jest prosta jak konstrukcja cepa.

Mini DIY filcowy magnes na lodówkę
Potrzebne nam są:
- czerwony filc
- wata do wypełnienia
- igła i nitka
- kawałek magnesu.
Wykonanie
 Upatrzony arkusz filcu przed pocięciem dobrze jest na próbę przyczepić do lodówki magnesem - jeśli się ślizga to albo magnes za słaby albo filc za gruby. Problemu nie ma, jeśli używamy magnesu neodymowego.
1. Arkusz czerwonego filcu złożyłam na pól, wykorzystując wolne krawędzie w rogu wycięłam "od ręki" kształt serduszek. Złożyłam sobie jeszcze tak po skosie, żeby wyciąć tylko jedno półkole, ale nie wzięłam pod uwagę, że ze względu na grubość arkusza musi nastąpić pewne przesunięcie w linii cięcia, w efekcie jeden "przedsionek" wychodzi węższy od drugiego. Ale czy musi być idealnie? Jeśli musi, polecam użycie szablonu :)
2. Uzyskane dwa serduszka przyłożyłam lewą stroną do siebie i obszyłam na okrętkę czerwoną nicią zostawiając jakieś 2 cm, pozwalając igle na swobodny zwis na nitce.
3. Przez ten otwór delikatnie upycham odrobinę waty zaczynając od "przedsionków". W centrum umieszczam magnes, ponieważ mój jest zwykły, nie neodymowy, staram się, by nie przykrywała go wata od strony "pleców" serduszka.
4. Kontynuuję szycie, supełek ukrywam wbijając igłę w szef, tak, że wychodzi gdzieś na pleckach, mocno pociągam nitkę i ucinam przy samym materiale - supełek się "wciąga".
I włala! Przyczepiam po kryjomu nocą na samym środku lodówki :)


Następnym razem pokombinuję z innymi kształtami i kolorami, już nie koniecznie dla niewdzięcznego chłopa ;)

piątek, 15 lutego 2013

Rozdawajka u Niezapominatki i obietnica

Niezapominatka zaprasza na "Rozdawajkę z Nadzieją na wiosnę". Biegnę się zapisać, bo Nadzieja jest przepiękna! A w dodatku losowanie wypada w dniu urodzin mojej córci, więc może tym razem..? :)))

klik w obrazek przeniesie Cię do posta z rozdawajką

Wiem, wiem, ostatnio to tylko żeruję po innych blogach, zapisując się na cukieraski, a sama nic nowego nie pokazuję. Ale jak się uda to jutro pokażę, obiecuję!
Bo naprawdę, dzieje się :) niekoniecznie rękodzielniczo, ale kilka drobiazgów powstało lub powstaje.

A jeden z takich powstających drobiazgów nie-rękodzielniczych właśnie wyssał ze mnie resztki sił i skopał od środka po trzewiach.. byle do maja! ;) Podpierając się nosem tour de blogger na dziś kończę, dobranoc!

wtorek, 29 stycznia 2013

Owieczka

Ja też już tęsknie do wiosny. 
Przeglądając uważniej "Tilda Paske" natchnęło mnie - muszę to uszyć! Pokombinowałam trochę z rozmiarem, bo wypełnienie się kończy, i wyrobiłam się w sam raz. Biały materiał to stara flanelowa pielucha - oczywiście nieużywana ;) jeszcze z "mojej" wyprawki. Różowy filc to szmatka do kurzu - nowa :)
Całość uszyta ręcznie w jedno popołudnie i wieczór. 




Przygotowując wykrój stałam przed dylematem: dla kogo ta owieczka? Wykańczając robotę dedykowałam ją mojej młodszej, mającej się dopiero narodzić córeczce. Ale gdy ok północy owieczka była gotowa, starsza córcia właśnie się przebudziła. Ujrzawszy pochwyciła i nie wypuściła z rączek aż do rana, a po przebudzeniu pierwszą rzeczą było namierzenie zabłąkanej owieczki i wciągnięcie jej z powrotem do łóżka. Chyba muszę uszyć drugą :)

...a mąż powiedział, że to najfajniejsza rzecz jaką dotąd uszyłam.. :)))

Edit: Skorzystałam z zaproszenia i zgłosiłam owieczkę tu:

środa, 23 stycznia 2013

Mój stragan

Jakiś czas temu dodałam nową zakładkę u góry - Stragan
Zapraszam do zaglądnięcia, może znajdziecie coś dla siebie lub bliskich? :)

Może to?

Więcej na straganie :)

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Konkurs u Eweliny

Hmm.. przypadkiem wzięłam udział w konkursie..
Nie zamierzałam, ale mnie natchnęło :P
Ewelina poszukuje nowej nazwy bloga i jednocześnie nazwy swojej firmy. Propozycje można składać do końca stycznia.